Aktualności z regionu

Trojmiasto.pl: Fakty i opinie

Trojmiasto.pl - wiadomości www.trojmiasto.pl
  • Od wtorku mieszkańców Stogów czekają utrudnienia w ruchu. Będą one związane z przebudową 3,7-kilometrowej trasy tramwajowej. Nie będzie można przejechać ul. Wosia Budzysza samochodem.

  • Po wielu tygodniach zapowiedzi działalność w Trójmieście rozpoczęła firma Taxify, będąca największym konkurentem Ubera. Konkurencje zyskały też elektryczne skutery, zaś flota współdzielonych aut liczy już ponad 400 pojazdów. Sprawdziliśmy, która usługa oferuje najtańsze połączenia w sobotnie popołudnie.

  • Wakacje to okres, w którym do Trójmiasta przyjeżdża najwięcej turystów, to także czas, w którym restauracje pękają w szwach, a ich obroty sięgają od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych dziennie. Żaden z restauratorów nie zarobiłby tych pieniędzy, gdyby nie kelnerzy i kucharze. O pracy tych pierwszych (od zaplecza) postanowiła opowiedzieć co nieco nasza czytelniczka - Zuzanna. Poniżej prezentujemy jej list.

  • ECS, Muzeum II Wojny Światowej, kładka na Ołowiankę, Wyspa Spichrzów, koło widokowe, ulica Stągiewna, Forum Gdańsk i restauracja PG4. Oto atrakcje Gdańska, które pojawiły się na mapie w ciągu ostatnich kilku lat i które śmiało można polecić przybywającym po raz kolejny nad Motławę turystom. Jeśli chcecie zaproponować swoim gościom coś, czego nie widzieli od ostatniego pobytu w Gdańsku, a upłynęło od niego kilka lat, koniecznie zapoznajcie się z naszym artykułem.

25 lat Magazynu Gdańskiego!

Zdjęcie użytkownika Magazyn Gdański - Promotion Magazine.

 

Nie bój się. Zajrzyj... :)

view.joomag.com
Magazyn Gdański to gazeta promocyjna dystrybuowana w województwie pomorskim. Na łamach magazynu znajduje się szereg ciekawych…

 

Wspomnień czar

25 lat Magazynu Gdańskiego

 „Wspomnienia są jak perły,

mają w sobie coś z klejnotów i coś z łez…”

Jak ten czas płynie… w tym roku, 9 maja 2018 roku minie 25 lat od narodzin Magazynu Gdańskiego.

Aby mogło powstać takie pismo, potrzebna jest wizja i entuzjazm tworzenia. Właśnie te cechy, połączone z przebojowością i błyskotliwością posiada Brygida/ dla przyjaciół Brydzia/. Stworzyła pismo, które ukierunkowane na promowanie regionu wypełniło pustkę, jaka panowała na rynku prasowym.

Na początku zastanawialiśmy się wspólnie nad formą i tematyką. W przytulnych pokoikach  ówczesnego oddziału „Kuriera Polskiego” na Grunwaldzkiej, przy dobrej kawie z nieodzownym Goldwasserem/specjalność szefowej/, w otulinie błękitnego papierosowego dymu czuliśmy się swojsko, więc i o pomysły nie było trudno. Pierwszy numer pojawił się 9 maja 1993 roku, za nim kolejne, coraz ciekawiej wydawane pod względem graficznym.

Patrząc z perspektywy dwudziestu minionych lat, tamte pierwsze egzemplarze wydają się dzisiaj skromniutkie,  prawie siermiężne, bo i papier i kolory oceniane z perspektywy dwudziestu lat wywołują dziś uśmiech na twarzy. Był to rok 1993! I wiele pism ukazywało się jeszcze w technice typograficznej a my zaczęliśmy już w offsecie. Takie to były czasy, a my mieliśmy nieodpartą chęć tworzenia i promowania pomorskich firm na targach, bo taka była potrzeba. Magazyn Gdański od początku skupiał firmy nowatorskie, wchodzące na rynek ze swoimi usługami i wyrobami. Z miesiąca na miesiąc powiększał bazę klientów i poszerzał tematykę ściśle współpracując z MTG, MTP, ZTW a następnie z targami w Hamburgu, Oslo i Berlinie.

Niewielki wówczas Zespół Redakcyjny z czasem uszczuplony przez niespodziewane odejście naturalne Jurka Tomaszkiewicza, a potem Henryka Babendich z Poznania, a w ubiegłym roku, tak nagle pana Andrzeja K. Waśkiewicza, to wierne do dziś dziennikarki: Halinka Wiktor, Alicja Grzybiakówna, Zuzia Śliwa, Grażynka Antoniewicz, a także ilustrująca teksty Basia Kiedrowska czy dbająca o sprawy administracyjne Elżunia Suchocka i jej siostra Małgosia Suchocka – korektorka i do tego współpracujący z nami okazjonalnie dziennikarze z zaprzyjaźnionego Dziennika Bałtyckiego: Janek Kret, Artur Kiełbasiński, czy z Radia Gdańsk Staszek Seyfrid, i wielu innych.

Liczyła się treść, a pod tym względem czytelnicy nie mogli narzekać. Oczywiście ze względu na charakter pisma najważniejsze były i są do dziś  wywiady i artykuły związane z gospodarką, handlem i targami oraz dotyczące promocji regionu. Jednak wiele miejsca zajmowały tematy z różnych dziedzin życia, jak np. kultura, sztuka, turystyka, region. Mamy swoje stałe pozycje: Magazyn Gospodarczy, Magazyn Kulturalny, Art. Galery, Magazyn Kolekcjonera, Dokąd na Targi i Fotoreportaże z targów i inne jak np. Pomorskie rody czy Magazyn Turystyczny.

Aby jak najszerzej ukazać wybrzeżowe atrakcje, zawsze w każdym numerze umieszczane są artykuły promujące jakiś zakątek lub gminę. Jednak oprócz nich istniały wtedy stałe kąciki jak np. „Osobliwości regionalne”, „Na szlaku”, „Słówka polskie”, „Magiczny świat’. Dwa ostatnie prowadziła Zuzanna Śliwa, autorka wielu książek o tematyce etnograficznej. W owych czasach nie było jeszcze mody na wróżki, historie o duchach i medycynie naturalnej, a Magazyn Gdański już informował, że istnieją magiczne miejsca, na czym polega leczenie bioprądami i że ufo jest…albo go nie ma.

    Szalenie ciekawą rubryką były „Słówka polskie”. Czy dzisiaj, w dobie powszechnego prymitywizmu językowego, wulgaryzmów, ktoś zastanawia się, ile jest synonimów wyrazu „jeść” lub „podróżować”. Skąd wzięło się słowo „wodolejstwo”, „bank”, „szachraj” i „zimne nóżki”? Jeśli chce się znać odpowiedź, można sięgnąć do „Słownika frazeologicznego lub do archiwalnych numerów Magazynu Gdańskiego.

Stałe miejsce w Magazynie Gdańskim znalazł bliski sercu Haliny Wiktor Magazyn Kolekcjonera. Powstał z myślą o ludziach, którzy oddali się poszukiwaniu i gromadzeniu-najczęściej ciekawych staroci, mają jakieś hobby, zainteresowania i w szczególny sposób je rozwijają. - Nie miałam pojęcia, w jaki świat wkraczam i czym jest prawdziwa kolekcjonerska pasja. Kolekcjonerzy, których poznałam, to niewątpliwie szaleńcy Boży, jak dawniej mówiono o ludziach poświęcających się bez reszty czemuś szlachetnemu. Potrafią oddać dosłownie ostatni grosz na zakup jakiegoś, ich zdaniem wyjątkowego, eksponatu szabli czy monety, jechać na drugi koniec Polski po zabytkową zapalniczkę lub brakującą pokrywkę do koreckiej cukiernicy. A pałace pana Henryka z Pszczółek budowane z drewna dla pszczół? Cudeńka! – ze wzruszeniem wspomina Halinka W.  - Wśród hobbystów znalazł się nawet płatnerz wykonujący unikatowe miecze i kindżały z damasceńskiej stali. Został zaproszony do dalekiej Japonii, gdzie uczył  rzemieślników damasceńskiego płatnerstwa, z którego dawniej słynęli, a która to sztuka została u nich zapomniana – dodaje.

Magazyn Gdański od samego początku skupiał ludzi, którzy dla niego pracowali; pisali, składali poszczególne numery, drukowali, zamieszczali wywiady i reklamy. Jest również faktem, że najczęściej przez te wszystkie lata pozostawali w jego kręgu. Niewątpliwie i tutaj działa jakaś magia…

Mój zodiak, to Koziorożec. Cechuje go, podobnie jak mnie, rzadziej w dzisiejszych czasach spotykana wytrwałość, i upór w dążeniu do celu, a także szczerość (…)  wierna przyjaźń, lubię sprawić komuś radość nawet wtedy, gdy sama zmagam się ze zmartwieniem. Zapoczątkowane wraz z narodzinami miesięcznika nasze Spotkania Przyjaciół i Sympatyków Magazynu Gdańskiego były miłym akcentem dla stałych Klientów i Współpracowników. Spotkania były okraszone poezją, sztuką, jakąś prezentacją – ciekawymi rozmowami w ciekawych miejscach Gdańska z ciekawymi ludźmi. Wiele z tych spotkań kontynuujemy, choć może nie tak często jak na początku ale tradycję podtrzymujemy. I to jest piękne, że wciąż nam się chce i wciąż znajdujemy czas.

Kolejne rocznice ukazania się Magazynu również były okazją do miłego spędzenia czasu w szerokim gronie współpracowników, przedsiębiorców i sympatyków. Najczęściej gościła wszystkich restauracja Pod Łososiem, gdzie serwowano dobre jedzonko, anapitki i wyśmienity tort kaszubski wykonany przez panią Kamieńską z Kaszub.

Spotkania nasze często umilał wspaniały artysta muzyk, który gościnnie występował i bawił się z nami i nas - Walery Filipow. Recytowano wiersze, śpiewano i tworzył się nastrój niepowtarzalny, zapadający w serce i pamięć.

W redakcji odbywały się spotkania z okazji różnych, różnistych. Świętowaliśmy sukcesy naszych poetów. Andrzeja Waśkiewicza, gdy wychodził kolejny tomik jego poezji. Jurka Tomaszkiewicza, który uszczęśliwiony wydaniem zbioru wierszy „Upołowieni” zjawił się z szampanem. Wielki żal, że tak szybko, bezpowrotnie od nas odeszli. Najpierw Jurek, a w tym roku Andrzej. Na pewno wrażliwość poetyckiej duszy jest bardziej krucha.

Ile nagadałyśmy się na babskich spotkaniach! Wróżyliśmy z gwiazd z astrologiem Markiem ….przepowiadając przyszłość Magazynowi Gdańskiemu, nam i naszym Klientom.Najbarwniejsze dla każdego z nas są chyba wspomnienia z corocznych andrzejek. To również  zasługa naszej redakcji. Od samego początku istnienia pisma każde andrzejki spędzaliśmy w redakcji, jakiejś zaprzyjaźnionej kawiarni lub u przewodników na Długiej.

Najpierw dyżurny solenizant, Andrzej Waśkiewicz, otrzymywał prezent i życzenia, a potem zaczynała się cała seria wróżb. Halinka kładła karty i „robiłam” za wróżkę, my święcie jej wierzyliśmy, a  talia kart miała niesłychane powodzenie. Ustalała dla każdego/oczywiście optymistyczne/ wróżby na następny rok. Najważniejszym punktem andrzejkowego programu było oczywiście lanie wosku / przez te wszystkie lata jest to ten sam wosk lany z tego samego kubka!/. Cienie wosku na ścianie układały się w fantastyczne figury interpretowane dość dowolnie w zależności od fantazji i wypitego wina – od kury znoszącej złote jajko do skrzydlatego smoka. Kiedyś mnie wylały się …bliźniaczki. To było niesamowite.  Następnego roku zostałam obdarzona wnuczkami – dwojgiem bliźniąt – Julią i Tymonem!

Ech wspomnienia, wspomnienia, zamyślenia…

Halinka Wiktor wspomina:

Przez całe dwadzieścia pięć lat Magazyn Gdański był i jest swoistą przystanią istot, które Mam takie nieodparte wrażenie, iż Magazyn Gdański przytulił ostatnich romantyków Trójmiasta. /Och na pewno jeszcze jacyś inni błąkają się zagubieni, ale tutaj nie trafili".

Brygida, chociaż jako Koziorożec twardo trzyma się ziemi, to w sercu ma ciągle niezmienny, romantyczny maj. Gromadzą się wokół niej poeci, malarze, ci wszyscy po trosze zagubieni w tym dzisiejszym bezdusznym świecie, gdzie brak miejsca na życzliwe słowa i przyjazne wspólne pogaduchy.

Nasze spotkania poetyckie / bo i takie bywają / też są bardzo sympatyczne. Każdy przygotowuje i odczytuje swoje / lub cudze / ulubione wiersze przy lampce wina i dobrej muzyce. Stałym gościem ilustrującym nasze spotkania bywa Czesław Tumielewicz. Już sam wygląd, wytworna muszka, srebrne włosy, zamyślony wzrok i ujmujący uśmiech przywodzi na myśl wielkiego romantyka. Dobrym duchem naszych spotkań jest Basia Kiedrowska,  również plastyczka i w dodatku obdarzona również wyjątkowym talentem gawędziarskim.

Przez całe dwadzieścia lat Magazyn Gdański był i jest swoistą przystanią istot, które zaprzyjaźnione trwają przy nim tyle lat. Przeżyliśmy wspólnie wiele szczęśliwych, radosnych chwil. Jesteśmy bogatsi o wspomnienia, a jak wiadomo, każde wspomnienie jest jak perła. Cieszy nas każda edycja Magazynu, zawsze pięknego, kolorowego jak bajeczny klejnocik. Wspomnienia z nim związane są właśnie takimi perełkami.

Życzę Brygidzie i wszystkim sympatykom Magazynu Gdańskiego jeszcze wiele wiele takich perełek – puentuje wspomnień czar nasz redakcyjny duszek –

 Halina Wiktor

 

A ja dodam, że cudem wytrwałam niemal 20 lat, dźwigając się z niejednego kryzysu i nie wiem jak długo jeszcze mam być samotnikiem… Spotkania są piękne, przyjaźnie jeszcze cenniejsze, ale w codzienne życie wydawnicze coraz dotkliwiej zagląda nam metryka i ekonomia...

Brygida Susko

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.